Lombard online

Naród może działać tylko przez państwo, przez władze swego państwa. Państwo jest jedyną postacią, w której naród przestaje być bezkształtną masą, a staje się tworem zorganizowanym i zdolnym do działania. Jeśli sięgniemy do tego epizodu historii narodu, który najsilniej urzekł Józefa Piłsudskiego, do powstania styczniowego, widzimy, że urzekł go tym, iż naród przybrał kształt państwa, że powstał polski rząd. Tym symbolem, który świadczył dla niego o sile powstania, była — jakże często do tego wracał „pieczątka rządu narodowego”, zmusza­jąca Polaków do posłuszeństwa. Nie inaczej ujmo­wał problem roli metod działania rewolucyjnej partii w okresie rewolucji. Widział jej siłę kierującą w „przywódcach, organizacji i wreszcie w tym spe­cjalnym nastroju militarnym, jaki dać może tylko odpowiednie przygotowanie” (r. 1906), a więc w apa­racie władzy.

Jakby odpowiedzią na pogląd, że naród, że charakter narodowy jest samo­rzutnym rezultatem nie zorganizowanej działalności ,,społeczeństwa”, były słowa Piłsudskiego: „Społe­czeństwo wyrazu swojego zajęcia się czymkolwiek nie ma. I dlatego każdy może mówić o społeczeń­stwie, co chce. (1930) To samo w istocie dziesięć lat wcześniej mówił Władysław Leopold Jaworski, odpowiadając na konstytucyjną zasadę suwerenno­ści narodu: „Zdanie pierwsze (art. 2 konstytucji marcowej) nie ma prawniczego znaczenia, a jest tyl­ko stwierdzeniem pewnego politycznego stanowiska. Z prawniczego punktu widzenia naród jest fikcją per- sonifikacyjną, która miałaby znaczenie (prawnicze), gdyby naród miał jeden organ obejmujący całość władzy.” I Jaworski, i Piłsudski wychodzą z założe­nia, że czynnikiem twórczym może być tylko czyn­nik „zorganizowany”, a nie „społeczeństwo”; ani „naród” nie są czynnikiem zorganizowanym.

Niewiele później (r. 1909) jeden z czołowych ideologów obozu Pił­sudskiego Adam Skwarczyński mówił o narodzie jako „wytworze dokonującej się pracy i twórczości”. A ujęcia te prowadzą do wniosku, że naród można tworzyć, można i przetwarzać, że będąc tworem hi­storii, nie jest bynajmniej jej tworem niezmiennym, zastygłym. Radykalny demokrata XIX w. w mniejszym sto­pniu podkreślał ten moment zmienności, tworzenia narodu świadomą działalnością, silniej zwracał uwa­gę na jego niezmienne cechy, jak Lelewel na „oby­watelstwo” wszystkich na równi, ludzie Gromad Ludu Polskiego, w tym kontynuatorzy Franciszka Salezego Jezierskiego, na obyczajowe cechy ludu, na jego kulturę. Oddolną, „organiczną”, nie zorga­nizowaną twórczość ludu kształtującą naród stawiał na pierwszym planie. Stosunek ewolucyjnych kon­serwatystów, a także stosunek Józefa Piłsudskiego do tego problemu był inny.

LUD PRACUJĄCY

W podkreślaniu znaczenia „ludu pracującego” dla narodu mamy akcent wspólny polskim doktrynom radykalno-demokratycznym XIX w., ale gdy dla nich lud to był naród, dla Piłsudskiego to tylko większość, naród to „konglomerat” różnych warstw i klas. Czynnikiem zaś, który utworzył naród, jest historia, narzędziem, dzięki któremu mogła go stwo­rzyć, była i jest wspólna mowa, dzięki niej przeży­wanie tego samego procesu historycznego stworzyło świadomość narodową. Nie bez znaczenia jest tu to, że w związku z tym określeniem Piłsudski mówi o      „duszy narodu”, produkcie jego historii, a do tego, do analiz historycznie powstałej psychiki narodu, będzie później jakże często wracał. Określenie naro­du jest historyczno-psychologiczne i jest równocześ­nie dynamiczne, historia jest przecież dynamicznym procesem, świadomość jest ciągiem dynamicznych przemian mentalności ludzkiej.

Dwie najwpływowsze ideologie warstw rządzących II Rzeczypospolitej powstały w pewnym stopniu w oparciu o dorobek ideologiczny konserwaty­stów drugiej połowy XIX w., zwłaszcza „stańczyków”, jedna ta piłsudczykowska — jako w wysokim stopniu kontynuacja przednacjonalistycznego i an- tynacjonalistycznego konserwatyzmu, druga — na­cjonalistyczna — jako przeciwstawna i kompromiso­wi konserwatyzmu z liberalizmem i demokracją, i programowi federacji, a nie asymilacji innych na­rodowości na ziemiach Polski. W pismach i wypowiedziach Józefa Piłsudskiego spotykamy raz tylko, w r. 1903, określenie pojęcia „narodu rozumianego nie jako kasta, nie jako cie­niutka warstwa ludzi uposażonych w bogactwa i wykształcenie, lecz jako ogromny wielomilionowy konglomerat ludzi związanych wspólną mową, hi­storią i poczuciem przynależności do tego, a nie innego narodu, konglomerat, w którym olbrzymią większość stanowi lud pracujący wiejski i miejski”.

Przyj­mując prawną równość wszystkich wchodzących w skład narodu, burżuazyjni, a nawet skłonni do kompromisu z demokracją konserwatyści polscy wiązali z tym pogląd o historycznie powstałej, a trwającej nierówności faktycznej, intelektualnej i politycznej — politycznej właśnie dlatego, że inte­lektualnej — różnych grup i tym uzasadniali kie­rowniczą rolę narodu polskiego i kierowniczą w nim rolę ,,historycznych”, a w coraz wyższym stopniu także „nowych” warstw posiadających.Ujmowanie narodu jako tworu państwa w proce­sie historycznego rozwoju przejęli od konserwaty­stów Józef Piłsudski i najbliżsi jego uczniowie. Odrzuciwszy konserwatywne powiązanie tego poję­cia z koncepcją nierównych w swej pozycji i wpły­wie na państwo grup społecznych, anty egalitaryzm piłsudczyków był doktrynalnie indywidualistycznym antyegalitaryzmem indywidualnej „zasługi”, a nie grupowym antyegalitaryzmem „pozycji grupy w or­ganizmie narodu”.

polskich, narzędziem historii w tworzeniu narodu było państwo. Ale oba te twierdzenia miały w Pol­sce funkcję odmienną, tylko one mogły być uzasad­nieniem programu przywrócenia Polski w granicach przedrozbiorowych. Odmienny kształt i odmienną funkcję miało również (i w konserwatyzmie innych krajów występujące) twierdzenie, że naród nie skła­da się z atomów-jednostek, lecz z grup społecznych. Twierdzenie, że te grupy to dawne „stany” prze­kształcane w „zawody”, służyło utrzymaniu przewa­gi najpierw ziemiańsko-szlacheckiej, potem ziemiańsko-burżuazyjnej, miało służyć uzasadnieniu rozsze­rzenia składu tej grupy na zamożniejsze chłopstwo. Twierdzenie, że naród składa się z grup etnicznych, miało zarówno uzasadnić program włączenia ziem ukraińskich, białoruskich, litewskich, jak i utrzyma­nia przewagi tej grupy, która jest w pełni ukształ­towanym „narodem historycznym”, polskiej.

Mniej skrajny, widzący rozwój Rusinów czy Litwinów ku pełni świadomości naro­dowej, uzna tę rzeczywistość, ale wyciągnie z niej wniosek, że wobec przeszłości historycznej wspólnej, właściwym rozwiązaniem jest federacja tych naro­dów w jednym państwie, państwie jednego „narodu politycznego”, a wielu „narodów etnicznych”. Po­dobieństwo tego rozwiązania problemu i demokra­tycznych koncepcji niektórych ideologii emigracyj­nych po r. 1863, a także niektórych ideologów so­cjalizmu, jak Bolesław Limanowski, jest raczej po­wierzchowne: w tej konserwatywnej koncepcji po­zostaje niewzruszona pozycja społeczna i gospodar­cza „warstw historycznych”, a więc polskiej zie­miańskiej szlachty, w koncepcjach demokratycznych uszczuplenie czy nawet likwidacja folwarku szla­checkiego przekreśla tę pozycję i czyni federalizm mniej fikcyjnym, bardziej rzeczywistym.