//////
Finanse

Ten program ewolucyjnych przemian we wza­jemnym stosunku stanów przekształcających się w klasy społeczne, ich roli w państwie i powiązane- i go z tym procesem ewolucyjnego upowszechniania i świadomości narodowej był programem realistycznym, jak długo istniała własna władza państwowa i zdolna nim kierować. Przestał nim być, gdy znikła j własna państwowość. Mimo to trwał dalej. Umoż­liwiło jego trwanie istnienie półsuwerennych własnych tworów państwowych, Księstwa Warszaw­skiego i Królestwa Kongresowego. Warstwa w nich rządząca, średnia szlachta, część arysto­kracji, nieliczne elementy mieszczańskie godziły się z ewolucją w tym kierunku, nieraz ją hamując, ale przecież się godziły; nie wychodziły natomiast poza te koncepcje.

POLSKI PROGRAM

Polski program powolnej, legalnej, ewolucyjnej przebudo­wy starego gmachu przy zachowaniu jego cech istotnych, program Konstytucji 3 Maja, runął w la­tach 1793—1794. Równocześnie w r. 1794 po raz pierwszy stanęło przed konserwatystą widmo re­wolucyjnego zburzenia starego, jako drogi do odzy­skania własnej państwowości. Stanął on wobec dwóch faktów, z których żadnego nie chciał: utraty własnej państwowości i grozy rewolucji politycznej i społecznej. Reakcjonista wybierał utratę własnej państwowości, aby uniknąć rewolucji społecznej, konserwatysta nie rezygnował z własnej państwo- | wości, drogę do niej przez rewolucję społeczną od­rzucał.

Kwestiom samorządu terytorialnego poświęcono dwa ogólne artykuły (15 i 16) we wstępnej części Konstytucji i cały rozdział VII (art. 163-172), w którym określono między innymi podstawowe zasady gospodarki finan­sowej jednostek samorządu terytorialnego. Kluczowy dla finansów samorządowych jest art. 167, zawierający for­mułę odpowiedniości zadań i zasobów finansowych JST (ust. 1 i 3) i określa­jący ogólną klasyfikację dochodów JST (ust. 2). Treść ust. 2 sformułowano przy tym dość nieszczęśliwie — w określonym w Konstytucji trójdzielnym schemacie klasyfikacyjnym dochodów JST nie mieszczą się np. dochody JST pochodzące z dotacji przekazywanych przez państwowe fundusze celowe. Zastrzeżenia budzi też praktyczna realizacja norm zawartych w art. 167 ust. 1 i 3.

 

Problematyka wykonywania budżetu państwa potraktowana została w Konstytucji bardzo lakonicznie. Rozstrzygnięto jedynie, iż organem odpo­wiedzialnym za wykonywanie budżetu jest Rada Ministrów (art. 146 ust. 4), pozostawiając określenie trybu wykonywania budżetu państwa odrębnej ustawie. Nieco szerzej omówiono procedurę rozliczenia wykonania budżetu pań­stwa. Rada Ministrów jest zobowiązana (na mocy art. 146 ust. 4 pkt 6) do uchwalenia zamknięcia rachunków państwowych i sprawozdania z wykona­nia budżetu. Pojęcia te nie zostały sprecyzowane, ale przyjmuje się, że ter­min „zamknięcie rachunków państwowych” oznacza formalne zatwierdze­nie przez Radę Ministrów liczbowego sprawozdania sporządzonego na podstawie danych z księgowej ewidencji wykonania budżetu państwa przedstawiającego faktyczne wykonanie tych wielkości, które zostały usta­lone w ustawie budżetowej.

Przypomnieć należy, że do ustanowienia takiego zakazu obliguje Polskę treść art. 101 ust. 1 Traktatu ustanawiające­go Wspólnotę Europejską:Zakazane jest udzielanie przez EBC lub banki centralne państw człon­kowskich, zwane dalej krajowymi bankami centralnymi, pożyczek na po­krycie deficytu lub jakichkolwiek innych kredytów instytucjom lub orga­nom Wspólnoty, rządom centralnym władzom regionalnym, lokalnym lub innym władzom publicznym, innym instytucjom lub przedsiębiorstwom pu­blicznym państw członkowskich, jak również nabywanie bezpośrednio od nich przez EBC lub krajowe banki centralne ich papierów dłużnych”.Konstytucja przewiduje (w art. 2)9 ust. 3) możliwość uchwalenia prowi­zorium budżetowego. Praktyczna przydatność tego przepisu jest znikoma — po raz ostatni prowizorium budżetowe uchwalone zostało w roku 1992.

 

 

Polski system budżetowy w swym obecnym kształcie dość daleko od­biega od koncepcji budżetowania zadaniowego, choć eksperymenty w tym zakresie podjęło już wiele jednostek samorządowych. Wdrażanie metod bu­dżetowania zadaniowego — niezbędne do racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi — wymaga jednak dość długich i skomplikowanych przygotowań. W trakcie roku budżetowego zawsze pojawiają się zdarzenia, powodu­jące konieczność zmian w uchwalonym budżecie — pojawiają się nieprze­widziane wydatki, niektóre zaplanowane wydatki okazują się niedoszaco- wane, mniejsze niż przewidywano dochody powodują konieczność ograniczenia wydatków.fSystem budżetowy musi więc przewidywać możli­wość dokonywania zmian w budżecie w trakcie roku budżetowego.

Natomiast finansowanie wydatków przez zaciąganie zobowiązań zwiększa, co prawda, bieżące możliwości finansowe, lecz jednocześnie powoduje podwójne ob­ciążenie finansów państwa — zaciągnięty dług musi być obsługiwany (część bieżących dochodów trzeba będzie przeznaczyć na odsetki), a później spłacony. Zwiększając przez zaciąganie długu bieżące możliwości wydatko­we, ograniczamy jednocześnie możliwość ponoszenia wydatków w przy­szłości. Szczególnie niebezpieczne jest finansowanie za pomocą zaciągania dłu­gu wydatków, które w trwały sposób przewyższają dochody publiczne. Nie­bezpieczeństwo zaistnienia takiej sytuacji sygnalizowaliśmy wcześniej, wskazując na fakt, że decyzje dotyczące wydatków publicznych podejmowa­ne są niezależnie od decyzji kształtujących dochody. 

PODATKI

Najważniejszymi (tak ze względu na ich charakter, jak i wartość) docho­dami publicznymi są podatki. Ordynacja podatkowa, stanowiąca podstawę polskiego systemu podatkowego, definiuje podatek jako publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa, województwa, powiatu lub gminy. Wymienione w tej de­finicji cechy podatku oznaczają, że: obowiązek ponoszenia świadczenia wynika z mocy prawa, a nie z umowy z konkretnym podatnikiem (świadczenie publicznoprawne),z tytułu zapłacenia podatku podatnikowi nie przysługują żadne kon­kretne świadczenia od podmiotu, na którego rzecz zapłacił podatek (świadczenie nieodpłatne),organy władzy mogą wykorzystywać postawione do ich dyspozycji instrumenty prawne i ekonomiczne w celu wymuszenia zapłacenia na­leżnego podatku (świadczenie przymusowe),kwota należnego i zapłaconego podatku staje się własnością podmio­tu (Skarbu Państwa, gminy), na rzecz którego podatek został zapłacony i podatnikowi nie przysługuje roszczenie o jej zwrot (świadczenie bez­zwrotne).

 

Do wybrania kredytu powinniśmy bardzo się przyłożyć, nie zaniedbując żadnego szczegółu i na wszystkie z nich zwracając taką samą, ogromną uwagę. Musimy wszak pamiętać koniecznie o tym, że jego raty towarzyszyć nam będą przez bardzo długo – w przypadku kredytu hipotecznego nawet przez większość życia, nie możemy więc pozwolić sobie na to, by okazały się one zbyt dużym, niemożliwym do spłacenia i na dodatek, jak wiadomo, powtarzającym się regularnie, wydatkiem. Z całą pewnością będziemy mogli tego niezwykle łatwo uniknąć, dokładnie studiując wszystkie paragrafy zawieranej z bankiem umowy – powiedzą nam one wszystko na temat tego, jakie będą realne koszty naszego kredytu i jak wysokie będą raty. Niestety często bywa tak, że umowa napisana jest językiem, z którego trudno nam wiele zrozumieć – nie wszyscy przecież orientują się w skomplikowanym, bankowym słownictwie – warto skorzystać z pomocy doradcy finansowego lub w razie wątpliwości zapytać kogoś, kto na tym zna się lepiej po prostu od nas.

Aktualnie tematyka recesji i wielkiego finansowego kryzysu, jaki w ostatnich latach dotknął i cały czas dotyka najważniejsze dla całego nowoczesnego świata gospodarki USA i Europy, jest bardzo popularna w wielu najróżniejszych debatach i akademickich pracach. Coraz częściej swoje zdanie na temat przyczyn wybuchu całego kryzysu jak i sposobów jego rozwiązywania mają nie tylko ekonomiści czy finansiści, ale doświadczeni psychologowie czy politolodzy. Jedni odnajdują w kryzysie ekonomicznym przede wszystkim winę elit politycznych, które powinny być doskonale przygotowane merytorycznie do pełnienia swoich funkcji i umiejętność sprawiedliwego a jednocześnie odpowiedzialnego budowania na przyszłość budżetu państwa powinno być czymś kluczowym dla polityka. Jeśli nawet partia rządząca nie posiada liderów z wykształceniem ekonomicznym – nie powinna kierować się interesem partyjnym przy obsadzaniu najważniejszych funkcji w kraju. To politycy powinni jako pierwsi chcieć oddawać ministerstwa profesorom i specjalistom akademickim.

Naród może działać tylko przez państwo, przez władze swego państwa. Państwo jest jedyną postacią, w której naród przestaje być bezkształtną masą, a staje się tworem zorganizowanym i zdolnym do działania. Jeśli sięgniemy do tego epizodu historii narodu, który najsilniej urzekł Józefa Piłsudskiego, do powstania styczniowego, widzimy, że urzekł go tym, iż naród przybrał kształt państwa, że powstał polski rząd. Tym symbolem, który świadczył dla niego o sile powstania, była — jakże często do tego wracał „pieczątka rządu narodowego”, zmusza­jąca Polaków do posłuszeństwa. Nie inaczej ujmo­wał problem roli metod działania rewolucyjnej partii w okresie rewolucji. Widział jej siłę kierującą w „przywódcach, organizacji i wreszcie w tym spe­cjalnym nastroju militarnym, jaki dać może tylko odpowiednie przygotowanie” (r. 1906), a więc w apa­racie władzy.

Jakby odpowiedzią na pogląd, że naród, że charakter narodowy jest samo­rzutnym rezultatem nie zorganizowanej działalności ,,społeczeństwa”, były słowa Piłsudskiego: „Społe­czeństwo wyrazu swojego zajęcia się czymkolwiek nie ma. I dlatego każdy może mówić o społeczeń­stwie, co chce. (1930) To samo w istocie dziesięć lat wcześniej mówił Władysław Leopold Jaworski, odpowiadając na konstytucyjną zasadę suwerenno­ści narodu: „Zdanie pierwsze (art. 2 konstytucji marcowej) nie ma prawniczego znaczenia, a jest tyl­ko stwierdzeniem pewnego politycznego stanowiska. Z prawniczego punktu widzenia naród jest fikcją per- sonifikacyjną, która miałaby znaczenie (prawnicze), gdyby naród miał jeden organ obejmujący całość władzy.” I Jaworski, i Piłsudski wychodzą z założe­nia, że czynnikiem twórczym może być tylko czyn­nik „zorganizowany”, a nie „społeczeństwo”; ani „naród” nie są czynnikiem zorganizowanym.

Niewiele później (r. 1909) jeden z czołowych ideologów obozu Pił­sudskiego Adam Skwarczyński mówił o narodzie jako „wytworze dokonującej się pracy i twórczości”. A ujęcia te prowadzą do wniosku, że naród można tworzyć, można i przetwarzać, że będąc tworem hi­storii, nie jest bynajmniej jej tworem niezmiennym, zastygłym. Radykalny demokrata XIX w. w mniejszym sto­pniu podkreślał ten moment zmienności, tworzenia narodu świadomą działalnością, silniej zwracał uwa­gę na jego niezmienne cechy, jak Lelewel na „oby­watelstwo” wszystkich na równi, ludzie Gromad Ludu Polskiego, w tym kontynuatorzy Franciszka Salezego Jezierskiego, na obyczajowe cechy ludu, na jego kulturę. Oddolną, „organiczną”, nie zorga­nizowaną twórczość ludu kształtującą naród stawiał na pierwszym planie. Stosunek ewolucyjnych kon­serwatystów, a także stosunek Józefa Piłsudskiego do tego problemu był inny.

LUD PRACUJĄCY

W podkreślaniu znaczenia „ludu pracującego” dla narodu mamy akcent wspólny polskim doktrynom radykalno-demokratycznym XIX w., ale gdy dla nich lud to był naród, dla Piłsudskiego to tylko większość, naród to „konglomerat” różnych warstw i klas. Czynnikiem zaś, który utworzył naród, jest historia, narzędziem, dzięki któremu mogła go stwo­rzyć, była i jest wspólna mowa, dzięki niej przeży­wanie tego samego procesu historycznego stworzyło świadomość narodową. Nie bez znaczenia jest tu to, że w związku z tym określeniem Piłsudski mówi o      „duszy narodu”, produkcie jego historii, a do tego, do analiz historycznie powstałej psychiki narodu, będzie później jakże często wracał. Określenie naro­du jest historyczno-psychologiczne i jest równocześ­nie dynamiczne, historia jest przecież dynamicznym procesem, świadomość jest ciągiem dynamicznych przemian mentalności ludzkiej.

Dwie najwpływowsze ideologie warstw rządzących II Rzeczypospolitej powstały w pewnym stopniu w oparciu o dorobek ideologiczny konserwaty­stów drugiej połowy XIX w., zwłaszcza „stańczyków”, jedna ta piłsudczykowska — jako w wysokim stopniu kontynuacja przednacjonalistycznego i an- tynacjonalistycznego konserwatyzmu, druga — na­cjonalistyczna — jako przeciwstawna i kompromiso­wi konserwatyzmu z liberalizmem i demokracją, i programowi federacji, a nie asymilacji innych na­rodowości na ziemiach Polski. W pismach i wypowiedziach Józefa Piłsudskiego spotykamy raz tylko, w r. 1903, określenie pojęcia „narodu rozumianego nie jako kasta, nie jako cie­niutka warstwa ludzi uposażonych w bogactwa i wykształcenie, lecz jako ogromny wielomilionowy konglomerat ludzi związanych wspólną mową, hi­storią i poczuciem przynależności do tego, a nie innego narodu, konglomerat, w którym olbrzymią większość stanowi lud pracujący wiejski i miejski”.

Przyj­mując prawną równość wszystkich wchodzących w skład narodu, burżuazyjni, a nawet skłonni do kompromisu z demokracją konserwatyści polscy wiązali z tym pogląd o historycznie powstałej, a trwającej nierówności faktycznej, intelektualnej i politycznej — politycznej właśnie dlatego, że inte­lektualnej — różnych grup i tym uzasadniali kie­rowniczą rolę narodu polskiego i kierowniczą w nim rolę ,,historycznych”, a w coraz wyższym stopniu także „nowych” warstw posiadających.Ujmowanie narodu jako tworu państwa w proce­sie historycznego rozwoju przejęli od konserwaty­stów Józef Piłsudski i najbliżsi jego uczniowie. Odrzuciwszy konserwatywne powiązanie tego poję­cia z koncepcją nierównych w swej pozycji i wpły­wie na państwo grup społecznych, anty egalitaryzm piłsudczyków był doktrynalnie indywidualistycznym antyegalitaryzmem indywidualnej „zasługi”, a nie grupowym antyegalitaryzmem „pozycji grupy w or­ganizmie narodu”.

polskich, narzędziem historii w tworzeniu narodu było państwo. Ale oba te twierdzenia miały w Pol­sce funkcję odmienną, tylko one mogły być uzasad­nieniem programu przywrócenia Polski w granicach przedrozbiorowych. Odmienny kształt i odmienną funkcję miało również (i w konserwatyzmie innych krajów występujące) twierdzenie, że naród nie skła­da się z atomów-jednostek, lecz z grup społecznych. Twierdzenie, że te grupy to dawne „stany” prze­kształcane w „zawody”, służyło utrzymaniu przewa­gi najpierw ziemiańsko-szlacheckiej, potem ziemiańsko-burżuazyjnej, miało służyć uzasadnieniu rozsze­rzenia składu tej grupy na zamożniejsze chłopstwo. Twierdzenie, że naród składa się z grup etnicznych, miało zarówno uzasadnić program włączenia ziem ukraińskich, białoruskich, litewskich, jak i utrzyma­nia przewagi tej grupy, która jest w pełni ukształ­towanym „narodem historycznym”, polskiej.

Mniej skrajny, widzący rozwój Rusinów czy Litwinów ku pełni świadomości naro­dowej, uzna tę rzeczywistość, ale wyciągnie z niej wniosek, że wobec przeszłości historycznej wspólnej, właściwym rozwiązaniem jest federacja tych naro­dów w jednym państwie, państwie jednego „narodu politycznego”, a wielu „narodów etnicznych”. Po­dobieństwo tego rozwiązania problemu i demokra­tycznych koncepcji niektórych ideologii emigracyj­nych po r. 1863, a także niektórych ideologów so­cjalizmu, jak Bolesław Limanowski, jest raczej po­wierzchowne: w tej konserwatywnej koncepcji po­zostaje niewzruszona pozycja społeczna i gospodar­cza „warstw historycznych”, a więc polskiej zie­miańskiej szlachty, w koncepcjach demokratycznych uszczuplenie czy nawet likwidacja folwarku szla­checkiego przekreśla tę pozycję i czyni federalizm mniej fikcyjnym, bardziej rzeczywistym.